Na tym blogu zwykle piszę o finansach osobistych, inwestowaniu i narzędziach, które pomagają lepiej ogarniać pieniądze. Tym razem temat jest trochę inny, bo chcę pokazać projekt, nad którym pracuję obok tego serwisu. Nazywa się Fitro.
Najkrótsza odpowiedź: zacząłem pracować nad Fitro, bo zainteresowały mnie małe studia jako biznesy, w których dobra organizacja ma bezpośredni wpływ na spokój właściciela i jakość obsługi klientów.
Skąd w ogóle wziął się ten temat
Od dłuższego czasu ciekawią mnie produkty, które rozwiązują codzienne, operacyjne problemy. Nie takie, które dobrze brzmią w prezentacji, tylko takie, które naprawdę zdejmują z właściciela firmy powtarzalny bałagan.
Właśnie dlatego zainteresował mnie rynek małych studiów i zajęć. Z zewnątrz taki biznes wygląda dość prosto: grafik, klienci, kilka pakietów i powtarzalny rytm tygodnia. W praktyce za tą prostotą stoi dużo decyzji, które trzeba podejmować na bieżąco.
Najciekawsze jest dla mnie to, że w takim biznesie technologia nie musi robić nic spektakularnego, żeby mieć znaczenie. Czasem wystarczy lepiej poukładać kilka podstawowych procesów, żeby właściciel miał więcej kontroli nad swoim dniem.
Co mnie w tym problemie zainteresowało
Lubię tematy, w których technologia może uporządkować coś bardzo praktycznego. W finansach chodzi zwykle o lepszą kontrolę nad pieniędzmi i decyzjami. W małym biznesie usługowym chodzi często o podobne poczucie kontroli, tylko przeniesione z portfela na codzienną pracę.
Ten temat wydał mi się ciekawy właśnie dlatego, że nie jest efektowny. Nie chodzi o wielką teorię ani modne hasła. Chodzi o produkt, który ma być używany w prawdziwym dniu pracy, przez ludzi, którzy nie mają czasu na zabawę w system dla samego systemu.
To jest dla mnie dobry test produktu: czy po jego użyciu ktoś ma mniej rzeczy do pilnowania w głowie, a nie tylko więcej ekranów do przeklikania.
Co zobaczyłem najwcześniej
Najbardziej rzuciło mi się w oczy to, że w wielu takich biznesach dużo rzeczy działa poprawnie, ale tylko dlatego, że ktoś bardzo uważnie trzyma je w głowie.
- ktoś wie, które osoby mają aktywne pakiety,
- ktoś pamięta, kto ostatnio prosił o zmianę terminu,
- ktoś kojarzy, które grupy zwykle się zapełniają,
- ktoś pilnuje wyjątków, które nie mieszczą się w prostym grafiku.
To może działać długo, ale ma swoją cenę. Im więcej klientów i zajęć, tym większa część biznesu opiera się na pamięci jednej osoby. Wtedy narzędzie nie powinno "dodawać funkcji", tylko przenieść część tego ciężaru z głowy właściciela do prostego procesu.
Szerzej opisuję to w osobnym tekście: Jaki problem ma rozwiązać Fitro.
Czym ma być Fitro
Fitro buduję jako produkt dla małych, butikowych studiów i biznesów opartych na zajęciach. Najprościej mówiąc: ma pomóc właścicielowi widzieć, co dzieje się w studiu, bez ciągłego składania tej wiedzy z wiadomości, notatek i własnej pamięci.
Nie myślę o tym jak o "kolejnej aplikacji do wszystkiego". Bardziej interesuje mnie narzędzie, które pomaga właścicielowi odzyskać czas i poczucie porządku. Jeśli coś nie upraszcza pracy w praktyce, to nie jest dla mnie dobra odpowiedź na ten problem.
Równie ważne jest dla mnie to, żeby Fitro miało wyraźny zakres. Nie chcę opowiadać, że to produkt dla każdego biznesu usługowego na świecie. Na ten moment dużo bardziej interesuje mnie konkretna grupa i konkretny zestaw problemów. O tym, dla kogo ten produkt ma sens, a dla kogo nie, piszę tutaj: Dla kogo jest Fitro, a dla kogo nie.
Dlaczego piszę o tym właśnie tutaj
Najuczciwsza odpowiedź jest prosta: to mój blog i chcę od czasu do czasu pokazywać też projekty, nad którymi pracuję. Nie chcę udawać, że Fitro nie istnieje, ani na siłę wciskać tego tematu w teksty o inwestowaniu.
To nie jest zmiana kierunku całego serwisu. To też nie jest próba nagłego zrobienia z tego miejsca strony firmowej. Traktuję ten wątek jako osobny, autorski temat, który od czasu do czasu będzie się tu pojawiał.
Wydaje mi się, że to lepsze podejście niż sztuczne oddzielanie wszystkiego grubą kreską. Jeśli tworzę coś nowego i uważam, że stoi za tym realny problem, to wolę powiedzieć o tym wprost. A jeśli ktoś chce od razu zobaczyć, o czym mowa, może po prostu zajrzeć na fitro.pl.
Czego nie chcę obiecywać
Nie chcę pisać, że Fitro jest już odpowiedzią na wszystkie potrzeby rynku. Nie chcę też udawać, że wszystko jest gotowe i zamknięte.
Wolę prostsze podejście: pokazywać kierunek, mówić jasno, jaki problem mnie interesuje, i rozwijać produkt krok po kroku. Bez wielkich obietnic, bez startupowego zadęcia i bez opowiadania o "rewolucji".
Jeśli ten temat ma być wiarygodny, to tylko w takiej formule.
Następne kroki
- Jeśli chcesz zrozumieć sam problem, zacznij od tekstu Jaki problem ma rozwiązać Fitro.
- Jeśli chcesz szybko ocenić, czy to produkt dla Ciebie lub kogoś, kogo znasz, przeczytaj Dla kogo jest Fitro, a dla kogo nie.
- Jeśli prowadzisz studio albo znasz kogoś, kto je prowadzi, możesz też zobaczyć, czym jest Fitro i jak ten kierunek wygląda na stronie produktu.
Podsumowanie
- Fitro to osobny projekt, który pokazuję tutaj uczciwie jako nowy wątek autorski.
- Zainteresowały mnie małe studia jako biznesy, w których porządek operacyjny szybko przekłada się na jakość pracy.
- Ten produkt ma zdejmować część codziennego ciężaru z głowy właściciela, a nie być narzędziem "do wszystkiego".
- Nie traktuję tego jako zmiany tematu całego bloga, tylko jako dodatkowy obszar, który od czasu do czasu będę tu pokazywał.
- Wolę mówić o kierunku i realnym problemie niż składać duże obietnice.
